Zmiana układu magazynu to decyzja, którą podejmuje się raz i żyje z nią latami. Przestawienie regałów oznacza kilka dni ograniczonej pracy, koszt ekipy i ryzyko, że po wszystkim okaże się, iż nowy układ jest gorszy od starego.
Dlatego większość firm tego nie robi. Magazyn rośnie warstwami: nowy asortyment ląduje tam, gdzie akurat było wolne miejsce, a nie tam, gdzie powinien.
Na czym polega bliźniak magazynu
To nie jest model 3D do oglądania. To model danych: gdzie stoi który indeks, jak często jest pobierany, w jakich kombinacjach występuje na zleceniach, ile metrów pokonuje magazynier przy typowym kompletowaniu.
Mając to, można zadać pytanie „co, jeśli” i dostać liczbę zamiast opinii:
- Co, jeśli przeniesiemy dwadzieścia najczęściej pobieranych indeksów bliżej strefy wydań?
- Co, jeśli te trzy produkty, które prawie zawsze idą razem, postawimy obok siebie?
- Co, jeśli zwiększymy sezonowy asortyment o 40% - gdzie zabraknie miejsca jako pierwsze?
Skąd wziąć dane
Najczęstsza obawa brzmi: „u nas nie ma czujników, nie mamy z czego tego zbudować”. W praktyce dane już są, tylko w innym miejscu niż się szuka.
Wystarczą trzy źródła, które ma niemal każda firma:
- Historia zleceń - co i kiedy było pobierane. To jest w systemie magazynowym albo w ERP.
- Mapa lokalizacji - który indeks stoi w której lokalizacji. Bywa w systemie, bywa w arkuszu.
- Wymiary i wagi - żeby symulacja nie zaproponowała czegoś, co fizycznie się nie zmieści.
To wystarcza, żeby policzyć drogę pokonywaną przy kompletowaniu i porównać warianty. Czujniki i pozycjonowanie w czasie rzeczywistym są przydatne, ale to kolejny etap, nie warunek wejścia.
Co zwykle wychodzi z pierwszej symulacji
Trzy rzeczy powtarzają się na tyle często, że warto ich szukać od razu.
Produkty szybkorotujące stoją za daleko. Zwykle dlatego, że gdy je wprowadzano, były nowością o nieznanej rotacji. Dziś są bestsellerem, ale nikt nie wrócił do tej decyzji.
Pary produktów są rozdzielone. Dwa indeksy, które w 70% zleceń występują razem, stoją w przeciwległych alejkach. Nikt tego nie zaprojektował - tak wyszło.
Strefa buforowa jest w złym miejscu. Miejsce na towar oczekujący na odbiór często zajmuje przestrzeń, przez którą i tak wszyscy przechodzą.
Żadna z tych rzeczy nie wymaga nowego systemu. Wymaga tylko zobaczenia liczb w jednym miejscu.
Czego bliźniak nie zrobi
Nie zastąpi rozmowy z magazynierami. Symulacja pokaże, że nowy układ skraca drogę o kilkanaście procent, ale nie powie, że w tej alejce zimą wieje od bramy i nikt nie chce tam pracować dłużej niż dziesięć minut.
Nie przewidzi też zdarzeń, których nie było w danych. Jeśli firma nigdy nie obsługiwała zwrotów masowych, model ich nie uwzględni.
Traktuj wynik jako mocny argument w dyskusji, a nie jako wyrok.
Jak zacząć małym kosztem
Nie buduj bliźniaka całego magazynu. Weź jedną strefę - najlepiej tę, w której dzieje się najwięcej - i odtwórz ją na danych z ostatnich trzech miesięcy. Policz obecną drogę kompletowania, potem przetestuj dwa albo trzy warianty przestawienia.
Jeśli różnica jest w granicach kilku procent - zostaw magazyn w spokoju, macie lepsze miejsca do poprawy. Jeśli wychodzi kilkanaście - masz policzone uzasadnienie dla weekendu z ekipą.
Chcesz sprawdzić, czy Twoje dane wystarczą, żeby taki model zbudować? Umów bezpłatną konsultację - patrzymy na to, co już masz, zanim zaproponujemy cokolwiek nowego.